Znaczącym elementem prowadzonej przez aliantów walki przeciwko Trzeciej Rzeszy była wojna powietrzna. W początkowym okresie działań zbrojnych, kiedy niemieckie dywizje zajmowały kolejne europejskie stolice, a jednostki brytyjskie zmuszone zostały do wycofania się z kontynentalnej części Europy, lotnictwo było, obok marynarki, jedynym rodzajem sił zbrojnych, jaki był w stanie podjąć walkę z nieprzyjacielem1. Niewątpliwą jego zaletą była możliwość głębokiej penetracji nieprzyjacielskiego terytorium i zadawanie mu strat w newralgicznych dla jego gospodarki miejscach.

Pojawienie się Amerykanów na europejskim teatrze działań w roku 1942 dodatkowo wzmocniło znaczenie lotnictwa, zwłaszcza bombowego. Wyciągając wnioski ze stosowanego przez Niemców z dużą skutecznością Blitzkriegu, decydenci alianccy szybko zrozumieli znaczenie wsparcia lotniczego dla skuteczności przeprowadzanego natarcia. Najbardziej newralgicznym, a jednocześnie najbardziej podatnym na działania przeciwnika elementem każdej armii jest jej zaplecze logistyczne. Każda jednostka bojowa wymaga odpowiedniej ilości amunicji, paliwa, smarów, części zamiennych, aby mogła być efektywnie wykorzystywana na linii frontu. Tak więc podstawowym problemem w czasie prowadzenia działań zbrojnych jest zapewnienie bezpieczeństwa własnemu zapleczu gospodarczemu oraz zniszczenie takowego strony przeciwnej.

We wspomnieniach admirała Ericha Readera znajdujemy interesujący opis sytuacji niemieckiej floty w drugiej połowie lat trzydziestych: "Bismarck nie miał sobie równych wśród okrętów przeciwnika. Jednak, tak jak w przypadku naszych pozostałych jednostek, w wielkim stopniu cierpiał na brak towarzyszących mu, zintegrowanych sił lotniczych, na co przeciwnik nie musiał narzekać, posiadając liczne lotniskowce i lotniska, z których jego samoloty mogły dokonywać ataków przeciw nam, gdziekolwiek nasze jednostki by się nie znajdowały. Była to oczywiście wielka przewaga, jednak nie posiadając własnych lotniskowców nic nie mogliśmy na to poradzić. [...] zdaliśmy sobie sprawę z gorzkiej prawdy, że nie da się zbudować nowoczesnej floty w krótkim czasie. Od 1935 roku niezmiennie włączaliśmy do naszych planów budowę lotniskowca. Budowa jednego nawet się rozpoczęła [...]."2 Rzeczywiście,28 grudnia 1936 roku, zgodnie z założeniami "Planu Z" dotyczącego rozbudowy sił Kriegsmarine, w stoczni Deutsche Werke w Kilonii położono stępkę pod pierwszy niemiecki lotniskowiec3. Trudności, jakie napotykano podczas budowy Flugzeuträger "A" wydłużyły okres jego budowy. Konstruktorzy oraz inżynierowie prowadzący prace przy okręcie musieli zmagać się z nowatorskimi dla niech, a dość powszechnymi problemami, jakie występują przy budowie lotniskowców. Wszystko to powodowało, że nowopowstający okręt od początku swego istnienia był naznaczony piętnem jednostki doświadczalnej, nie wolnej od niedociągnięć i braków, co prawdopodobnie do końca jego istnienia determinowało los okrętu.

Jednostka, której nadano nazwę Graf Zeppelin, została zwodowana blisko dwa lata po położeniu stępki, 8 grudnia 1938 roku. Prace wykończeniowe planowano zakończyć do końca roku 1940, kiedy to mijał założony termin wcielenia okrętu do służby. Miał on wchodzić w skład zespołu bojowego składającego się z pancerników i krążowników, który w czasie wojny miał operować na szlakach żeglugowych na Oceanie Atlantyckim4. Jednakże na dzień 1 września 1939 roku okręt był wyposażony jedynie w 85%. Zamontowane zostały nadbudówka, komin, maszty, kotły oraz turbiny napędowe, natomiast brakowało pewnych niezbędnych urządzeń pomocniczych5.

Zdając sobie sprawę z dysproporcji sił, jaka panowała pomiędzy flotami angielską ifrancuską a niemiecką w momencie wybuchu wojny oraz niedostatecznego przygotowania Marynarki Wojennej do skutecznego prowadzenia działań przeciwko Royal Navy i Marine National, Dowództwo Kriegsmarine (Oberkommando der Kriegsmarine - OKM) opracowało taktykę wykorzystania dużych okrętów nawodnych jako raiderów, które miały "polować" na statki handlowe na Atlantyku. Jak pokazała praktyka, był to skuteczny choć bardzo niebezpieczny sposób na prowadzenie walki na morzu. Sukcesy odnoszone przez pojedyncze jednostki patrolujące ocean potwierdzały pierwotne założenia opracowanego planu, jednakże cena jaką płacono za zatopiony tonaż wymuszała korekty. Utrata Grafa von Spee uświadomiła dowództwu niemieckiemuryzyko ponoszone przez samotne okręty, które w razie spotkania sił wroga mogły nie dysponować odpowiednią siłą do wygrania bezpośredniego starcia6. Koncepcja wysyłania eskadr złożonych z kilku jednostek miała rozwiązać ten problem. Pojawienie się w takiej formacji lotniskowca zapewniałoby nie tylko ochronę powietrzną lecz również możliwość prowadzenia zwiadu lotniczego, co zwiększało prawdopodobieństwo wykrycia nieprzyjacielskich jednostek na ogromnych połaciach oceanów. Jednakże jak się miało okazać największym wrogiem niemieckich lotniskowców były nie alianckie okręty czy samoloty lecz decyzje podejmowane w Berlinie w kancelarii Rzeszy na Wilhelmstrasse.

W trakcie operacji norweskiej, na konferencji OKM 29 kwietnia 1940 roku zapadła decyzja o kasacji drugiego lotniskowca budowanego w stoczni Germania Werft w Kilonii7. Decyzja ta spowolniła tempo prac wykończeniowych prowadzonych na okręcie Graf Zeppelin, który w obawie przed alianckimi nalotami miał zostać przetransportowany na wschód. Po dziewięciu dniach podróży w eskorcie trałowca Nautilius okręt dopłynął do Gdyni i zacumował w Basenie V (Hafenbecken V), gdzie miał pozostać aż do 19 czerwca 1941 roku, kiedy to w związku z planowaną operacją Barbarossa, został przeholowany do Szczecina, gdzie nie znajdowałby się w zasięgu radzieckiego lotnictwa bombowego. Lotniskowiec ponownie pojawił się w Gdyni 17 listopada 1941 roku. Ze względu na ograniczone możliwości stoczni szczecińskich w okresie pomiędzy 19 czerwca a 10 listopada 1941 roku  nie były prowadzone żadne prace mające na celu wykończenie jednostki. Miały one zostać wznowione dopiero w roku 1942, a do tego czasu jednostka służyć miała jako pływający skład drewna dla floty8.

Okrętem Graf Zeppelin była zainteresowana nie tylko Kriegsmarine, lecz również polski wywiad działający na terenie portu gdyńskiego. W meldunku miesięcznym II Oddziału Komendy Głównej Armii Krajowej (KG AK) nr 7/42 został przedstawiony ogólny stopień zaawansowania prac na lotniskowcu: "Okręt ten stoi od roku w Gdyni u nabrzeża Pagedu [Basen VIII - P.G.] w stanie niewykończonym. Kadłub jego jest pomalowany na kolor ochronny tylko do połowy. Rufowa część pozostaje jedynie zagruntowana czarną minią. Żadnego uzbrojenia okręt nie posiada. Wewnętrzne urządzenia niedokończone, a w niektórych miejscach nawet nie rozpoczęte. W obecnym stanie okręt nie posiada bojowego znaczenia. Nie zaobserwowano również jakichkolwiek prac konserwacyjnych i budowlanych na okręcie (20 V 42)"9. Jednakże już raport Sekcji Zachodniej II Oddziału KG AK z sierpnia 1942 zawiera informacje o postępach w pracach wykończeniowych10. Po wznowieniu prac zamontowano na pokładzie lekką artylerię przeciwlotniczą, nowoczesne systemy radiolokacyjne oraz założono osłonę komina. Ten nagły postęp prac musiał zaniepokoić Brytyjczyków, którzy obawiali się pojawienia się niemieckiego zespołu ciężkich okrętów wspartego przez lotniskowiec na Atlantyku. Jeszcze w czerwcu 1942 roku, na zdjęciach lotniczych wykonanych przez lotnictwo alianckie, Graf Zeppelin był zacumowany w Basenie VIII przy nabrzeżu drzewnym, co wskazywało na brak jakichkolwiek prac na jednostce. Potwierdzali to agenci wywiadu Armii Krajowej. Natomiast już w sierpniu na okręcie były prowadzone prace i wszystko wskazywało na możliwość ich zakończenia do końca 1942 roku.

Nalot, który miał wyeliminować zagrożenie, jakie stwarzał dla alianckiej żeglugi Graf Zeppelin, został przeprowadzony w nocy z 27 na 28 sierpnia 1942 roku. Wzięło w nim udział 9 samolotów typu Lancaster ze 106 dywizjonu 5 Grupy Dowództwa Bombowego RAF11. Aby utrzymać operację w tajemnicy, samoloty te leciały w szyku  z 306 innymi maszynami, które tej nocy miały zaatakować niemieckie miasto Kassel. Do rozdzielenia formacji doszło nad Morzem Północnym, niedaleko terytorium Danii. Maszyny biorące udział w nalocie na Gdynię były uzbrojone w nowy typ bomb przeciwko dużym okrętom. Bombardowanie zakończyłosię całkowitym niepowodzeniem. Tylko siedem z dziewięciu maszyn dotarło nad Gdynię, jednakże unosząca się nad miastem mgła uniemożliwiła odnalezienie celu. W tej sytuacji bomby miały zostać użyte przeciwko jakimkolwiek jednostkom stacjonującym w porcie, co i tak nie przyniosło rezultatu12. O kłopotach z precyzją bombardowania może świadczyć opis tego wydarzenia zamieszczony wpracy Aleksego Kaźmierczaka: "Pierwszy nalot bombowców RAF-u na Gdynię, nieduża grupą kilkunastu samolotów, odbył się 27/28 sierpnia 1942 r. Bombardowane były wówczas magazyny wojskowe w rejonie Lisowskich Pustek i w sąsiednim lesie. W porcie i mieście nalot ten nie wyrządził znaczniejszych szkód."13

Cel nalotu nie został osiągnięty, Graf Zeppelin nadal stanowił zagrożenie dla alianckiej żeglugi. Jednakże tak jak w 1940 roku, tak i teraz z pomocą Anglikom przyszli oficjale z Wilhelmstrasse. Samozatopienie Grafa von Spee, utrata Bismarcka oraz niepowodzenie jednostek Kriegsmarine w operacji Regenbogen, skierowanej przeciwko konwojowi arktycznemu JB-51B, okazały się zbyt dużą dawką niepowodzeń dla Führera14, który zadecydował o wycofaniu jednostek nawodnych ze służby i przeniesieniu ciężaru walki na morzu całkowicie na okręty podwodne (U-Bootwaffe). Decyzja ta zaważyła na losach niewykończonego lotniskowca, który został odholowany do Kilonii.

Jednym z ważniejszych elementów prowadzonej przez siły anglo-amerykańskie kampanii powietrznej przeciwko państwu niemieckiemu była walka z okrętami podwodnymi (U-Bootwaffe). Na wysokich szczeblach decyzyjnych uważano, że dla pomyślnego zakończenia wojny niezbędne jest zneutralizowanie zagrożenia, jakie stanowiły okręty podwodne głównodowodzącego Kriegsmarine Grossadmirala Karla Dönitza, co zapewniłoby bezpieczeństwo na morskich szlakach żeglugowych, które zostałyby użyte do przetransportowania materiałów oraz żołnierzy mających wziąć udział w planowanej inwazji na hitlerowską "Twierdzę Europa" (Festung Europa).

Zgodnie z wytycznymi naczelnego dowództwa dotyczącymi prowadzenia działań wojennych, dział analiz opracował listę celów przemysłowych, których zniszczenie miało znacząco wpłynąć na dalszy przebieg działań wojennych. Zgodnie z dyrektywą z dnia 20 października 1942 roku podpisaną przez gen. Dwighta Davida Eisenhowera, najwyższy priorytet przyznano działaniom skierowanym przeciwko U-Bootom15. W powyższym dokumencie z nazwy wymienia się jedynie bazy okrętów podwodnych na atlantyckim wybrzeżu Francji, jednakże działania VIII Floty Powietrznej USA miały być skierowane również przeciwko przemysłowi działającemu na rzecz U-Bootwaffe, o czym świadczy poniższy cytat: "Stocznie budujące U-Booty oraz fabryki wytwarzające części i komponenty do ich budowy zapewniały kuszący cel, całkowite zniszczenie których mogłoby ewentualnie rozwiązać problem U-Bootów."16

W ciągu sześciu miesięcy, pomiędzy styczniem a czerwcem 1943 roku, VIII Flota Powietrzna przeprowadziła dwanaście nalotów na główne stocznie Trzeciej Rzeszy - Marinewerft w Wilhelmshaven, Germania Werft i Deutsche Werke w Kilonii oraz Vulkan Vegesack Werke w Bremie, zrzucając na nie 58% całego tonażu bomb użytego przez tę formację w powyższym okresie17. W październiku do tego grona miała dołączyć Werke Gotenhafen18.

9 października 1943 roku amerykańskie bombowce nadleciały nad Gdynię (Gotenhafen) i Gdańsk (Danzig). Ich celem były stocznie gdańskie oraz gdyński obszar portowy. Bombardowanie, przeprowadzone przez 163 maszyny - 112 bombowców typu B-17 Flying Fortress oraz 51 bombowców typu B-24 Liberator - rozpoczęło się o godzinie 13:04 i trwało dwadzieścia minut19. W wyniku przeprowadzonej akcji największe szkody powstały na terenie pomiędzy Basenem I a Basenem IV. Na obszarze tym ulokowana była dawna stocznia gdyńska (Basen II), która w czasie wojny spełniała zadanie stoczni remontowej, tzw. Wydzielona Strefa Handlowa (Basen III) oraz sieć kolejowa - ostatni odcinek magistrali Śląsk - Gdynia a takżezwrotnice kolejowe łączące portową sieć kolejową z siecią miejską. Ponadto uszkodzeniu uległ Dworzec Morski oraz nabrzeża Basenów II i III (Śląskie, Szwedzkie i Francuskie). Również jednostki cumujące w porcie ucierpiały na skutek nalotu. Pięć statków handlowych uległo uszkodzeniu (Ginnheim, Helga Schröder, Neidenfels oraz szwedzkie Torfrid i AK Fernström), natomiast siedem zatonęło (Cuxhaven, Nordpol, Ravel I, Saspe, Stella, duński Jörgen, fiński Röbjorn). Zniszczeniu uległ również ścigacz (Kriegs-UBootsjäger) UJ 1210, baza okrętów podwodnych Eupen (1396 BRT), holownik Atlantik (827 BRT) oraz pływający dok o wyporności 25000 BRT20.

Największą jednostką, którą dosięgły alianckie bomby był statek szpitalny (Lazarettschiff) "Stuttgart" o wyporności 13287 BRT21. W wyniku otrzymanych trafień jednostka błyskawicznie stanęła w płomieniach. Ze względów bezpieczeństwa została odholowana z portu na redę, a następnie zatopiona przez dozorowce 3. Sicherungsflottille ogniem artyleryjskim z dział 88 mm.

W opracowaniach dotyczących omawianego problemu można się spotkać z dwoma zgoła odmiennymi spojrzeniami na przyczyny odholowania Stuttgartu na redę. Siegfried Breyer i Aleksy Kaźmierczak zgadzają się, iż płonący statek był zagrożeniem dla pozostałych jednostek, które cumowały w tym czasie w porcie. Jednakże autorzy odmiennie interpretują powód tego zagrożenia. Polski badacz w swym artykule "Samoloty nad Gotenhafen" stwierdził, że całe niebezpieczeństwo wynikało z faktu, iż Lazarettschiff C został przygotowany do wyjścia w morze w charakterze jednostki zaopatrzeniowej U-Bootów działających na Atlantyku i z tego względu na jego pokładzie znajdowały się torpedy, amunicja artyleryjska oraz paliwo, których wybuch spowodowałby niewyobrażalne straty w porcie22. Natomiast S. Breyer w książce "Die Deutsche Kriegsmarine 1935-1945. Band 2: Zerstorer, Torpedoboote, Kleine Kampfeinheiten, Hilfsschiffe, Kustenartillerie" napisał23, że statek został zatopiony wraz z ciałami pacjentów - żołnierzy z frontu wschodniego - i personelu medycznego, którzy znajdowali się na statku w momencie nalotu24.

Należy zaznaczyć, że oba wytłumaczenia posiadają słabe punkty, z powodu których trudno określić jak było naprawdę. Za prawdopodobne można by uznać, że Stuttgart posiadał na pokładzie zmagazynowaną amunicję, jednakże bardzo nieprawdopodobnym jest aby załadowano na niego również torpedy. Jednostki tego typu były nieprzystosowane do przewożenia dużej ilości ładunków, ich przeznaczeniem miało być przewożenie ludzi i nie posiadały odpowiedniej przestrzeni towarowej, którą można by było efektywnie wykorzystać do transportu amunicji. Znamienny jest też fakt, że Lazarettschiff C był nieprzystosowany do przewożenia paliwa - jednostki zaopatrzeniowe były konstruowane, ewentualnie przebudowywane, w takie sposób aby zabunkrować do swych zbiorników jak największą ilość paliwa, które było najcenniejszym towarem jaki przekazywano następnie na U-Boota. Ponadto statki takie jak Stuttgart, były zbyt cenne dla Kriegsmarine, aby dowództwo zdecydowało się wysłać takie jednostki w charakterze statków zaopatrzeniowych na Atlantyk25. Ryzyko utraty tak dużych jednostek było niepomiernie większe aniżeli korzyści jakie by można było osiągnąć wysyłając je na ocean.

Za najbardziej prawdopodobne należy uznać, iż wyholowanie Lazarettschiff C poza obręb portu oraz jego zatopienie było związane z paliwem, jakim był on napędzany - jego dwa silniki były napędzane przez cztery kotłownie opalane mazutem. Pożar jaki rozprzestrzeniał się na pokładzie w wyniku celnego bombardowania stworzył niebezpieczeństwo wybuchu tej oleistej, lepkiej cieczy. Spalanie mazutu, w odróżnieniu od benzyny, nie następuje w wyniku zapłonu iskrowego lecz temperaturowego, tak więc pożar, który mógł się rozprzestrzenić na inne jednostki oraz zabudowania portu w wyniku eksplozji, ze względu na wysoką temperaturę ognia oraz gęstość substancji spalanej byłby trudny, o ile wręcz niemożliwy do ugaszenia.

Z alianckiego punktu widzenia nalot nie okazał się pełnym sukcesem, jednak nie można go nazwać również porażką. W wyniku doznanych szkód, nastąpiło zmniejszenie mocy produkcyjnej w stoczni remontowej, co również przełożyło się na pracę nieuszkodzonej podczas bombardowania DWK (Deutsche Werke Kiel) Gotenhafen, która musiała przejąć znaczną część obowiązków obiektu ulokowanego w Basenie II. Należy przypuszczać, że odbiło się to ujemnie na zobowiązaniach i poziomie produkcji stoczni. Zgodnie z meldunkiem z 15 marca 1944 roku, przesłanym do Komendy Głównej ZWZ-AK przez sieć ofensywnego wywiadu o kryptonimie "Lombard", dopiero na początku marca 1944 roku uporano się w dawnej stoczni gdyńskiej (Alte Werft) ze skutkami bombardowania i wznowiono normalną pracę26. Nie został uszkodzony żaden z wielkich doków pływających, które, z braku odpowiedniego suchego doku, były niezbędne dla funkcjonowania gdyńskich stoczni. Również żadna z dużych jednostek nawodnych Kriegsmarine nie została uszkodzona, pomimo iż w czasie nalotu w porcie znajdowały się ciężki krążownik Admiral Hipper, pancernik kieszonkowy Lützow, okręt liniowy Schleswig-Holstein, pancernik Gneisenau, lekkie krążowniki Emden, Nürnberg, i Leipzig. Nie udało się również Amerykanom dokonać większych szkód w Basenie IX, gdzie cumowały jednostki szkolnej flotylli U-Bootwaffe oraz jednostki służące jako pływające koszary. Jedyną ofiarą ich bomb padł Wilhelm Gustloff, który doznał uszkodzeń zewnętrznego poszycia prawej burty.

Jedną z głównych przesłanek dla stworzenia w Gdyni prężnego ośrodka szkoleniowego U-Bootwaffe, jak również rozbudowania przemysłu stoczniowego było położenie Gotenhafen poza zasięgiem alianckiego lotnictwa bombowego, które zagrażało takowym obiektompołożonym na terenie Rzeszy nad Morzem Północnym. Jednakże już wydarzenia roku 1942, kiedy to Anglicy rozpoczęli akcję minowania Zatoki Gdańskiej, terenów ćwiczebnych okrętów podwodnych oraz torów wodnych do gdańskiego i gdyńskiego portu, mogły stanowić dla Niemców poważne ostrzeżenie27. Kolejnym sygnałem o wzmożonym zainteresowaniu aliantów rozbudowywaną bazą Kriegsmarine była nieudana próba zbombardowania nieukończonego lotniskowca Graf Zeppelin 27/28 sierpnia 1942 roku28. Te incydenty spowodowały, że do Gdyni sprowadzono włoski batalion zadymiania "Nebiogino Bataglione" (2 Italienischer Nebel-Batallion) - dowództwo oraz 1 kompania stacjonowały w Gdyni Grabówku, natomiast pozostałe dwie kompanie skierowano do Kłajpedy i Piławy (obecnie Bałtijsk)29. Był on w stanie w ciągu 15 minut od ogłoszenia alarmu przeciwlotniczego, przy pomocy specjalnych agregatów rozmieszczonych w różnych punktach miasta, postawić sztuczną mgłę, uniemożliwiającą identyfikację celu oraz celne bombardowanie30. Właśnie skuteczną akcję tej jednostki można uznać za jedną z przyczyn niskiej efektywności amerykańskiego nalotu z października 1943 roku.

Głównym efektem wspomnianego nalotu było zatopienie kilkunastu jednostek, głównie handlowych, które znajdowały się w tym czasie w porcie oraz wyeliminowanie przedwojennej Stoczni Gdyńskiej, nazwanej przez Niemców Alte Werft[31], z działalności na okres sześciu miesięcy. W następstwie przeprowadzonego bombardowania Niemcy wprowadzili pełne zaciemnienie w mieście (Verdunklung) oraz pewne środki ostrożności w bazie. Jak donosiła placówka wywiadowcza "Lombard" w meldunku 9/44 z marca 1944 roku: "(...) po nalocie bombowców amerykańskich z dn. 9 X 43 r. wszystkie jednostki bojowe zostały skrupulatnie zamaskowane. Na początku 44 r. zaniechano tej ostrożności w stosunku do mniejszych jednostek bojowych oraz OP [okrętów podwodnych - P.G.]."32

Niedostateczne efekty osiągnięte przez pilotów amerykańskich podczas bombardowania infrastruktury portu gdyńskiego z dnia 9 października 1943 roku spowodowały opracowanie i przeprowadzenie ponownego nalotu, który miał miejsce 18/19 grudnia 1944 roku. Został on wykonany przez samoloty typu Avro Lancaster 5 Grupy Dowództwa Bombowego RAF, w sile 236 maszyn, które zrzuciły 824 tony bomb33. Dzięki rekonstrukcji zdarzeń wykonanej przez Willi Schultza, autora "Linienschiff Schleswig-Holstein. Flotten in drei Marinen", na podstawie relacji dowództwa okrętu Schleswig-Holstein, raportów KTB-Maschine oraz innych źródeł34, jesteśmy w stanie prześledzić ostatni odcinek trasy jaką pokonali piloci RAF w drodze do wyznaczonego im celu, działania strony niemieckiej oraz jednostki pływające, jakie stacjonowały w porcie gdyńskim w momencie bombardowania: "Wieczorem 18.12.1944 z kierunku południowo-zachodniej Szwecji i Bornholmu nadleciało silne zgrupowanie bombowe, lecąc w kierunku Pomorza i Zatoki Gdańskiej. Według danych Dowództwa Obrony Przeciwlotniczej było ono podzielone na dwie grupy po 100 samolotów. Jedna grupa leciała nad Kołobrzegiem (Kolberg) kierując się na południe w głąb kraju, natomiast druga kierowała się na wschód od Gdyni (Gotenhafen) mijając Zatokę Gdańską (Danziger Bucht) na wysokości Półwyspu Helskiego (Hela Minen). O godzinie 20:50 postawiono w stan gotowości jednostki przeciwlotnicze w Gdyni. Niedługo potem obie grupy bombowe wykonały zwrot i skierowały się z obu stron na miasto. Skutkiem tego, o godzinie 20:55 na obszarze Gdyni podniesiono alarm przeciwlotniczy. [...]

Wkrótce bombowce RAF znalazły się w obrębie obrony przeciwlotniczej portu. Race świetlne, tzw. choinki, które były zrzucane przez Pathfindery - samoloty rozpoznawcze, opadały z nieba i rozjaśniały cały teren portu. Był on w tym czasie pełen statków handlowych oraz okrętów wojennych. Znajdowały się tam między innymi statki pasażerskie: Hansa ex Albert Ballin, Cap Arcona, Gneisenau, Deutschland. Znane okręty Kriegsmarine jak: ciężki krążownik Prinz Eugen, ciężki krążownik Lützow, okręt liniowy Schlesien, krążownik Leipzig, pancernik Gneisenau były zacumowane przy pirsach. Ponadto przebywały tam U-Booty, T-Booty [torpedowce - P.G.], jednostki pomocnicze, tankowiec, holownik i okręt-cel Zähringen35."

Nalot rozpoczął się dziesięć minut przed godziną 22:00 od oznaczenia celu przez samoloty prowadzące36] (tzw. Pathfinder) przy pomocy flar świetlnych zamocowanych na spadochronach37. Najprawdopodobniej zastosowana została metoda zwana Newhaven, która stosowana była do precyzyjnego oznaczania mniejszych celów przy niewielkim zachmurzeniu38. Pierwsze maszyny oświetlały teren przy pomocy rac podwieszonych na spadochronach. Kiedy punkt zrzutu stawał się widoczny, kolejne Pathfindery za pomocą specjalnych markerów wskazywały obiekty do bombardowania39. Po takim oświetleniu miejsca zrzutu nadleciały samoloty uzbrojone w bomby zapalające, a po nich główna fala bombowców niosących ładunek bomb burzących.

Efekt bombardowania był druzgocący. W ciągu jednej nocy baza Niemieckiej Marynarki Wojennej w Gdyni została praktycznie wymazana z gospodarczej mapy Trzeciej Rzeszy. W wyniku nalotu zniszczona została wielka hala budowy segmentów okrętów podwodnych typu XXI przy Basenie VII, co spowodowało zatrzymanie produkcji, która nie została wznowiona aż do końca wojny. Było to również związane ze śmiercią większej części wykwalifikowanych inżynierów, którzy zginęli w schronie przeciwlotniczym na terenie stoczni, który zawalił się podczas bombardowania40. Zniszczone zostały liczne warsztaty i magazyny stoczniowe oraz Arsenału. Ogromną stratą dla DWK Werke Gotenhafen była utrata w efekcie bombardowania dwóch dużych doków pływających - o wyporności 70000 i 40000 tysięcy ton. Doki te zostały sprowadzone do Gdyni w celu zapewnienia możliwości remontu dużych jednostek nawodnych Kriegsmarine. Przy braku odpowiedniego suchego doku, utrata obu doków pływających oznaczała niemożność przeprowadzenia napraw kadłubów dużych jednostek pływających. Ponadto utracono kilka mniejszych doków, co w połączeniu z powstałymi szkodami doprowadziło do całkowitego wyeliminowania stoczni gdyńskiej z działalności gospodarczej. Dopiero po częściowym usunięciu szkód w stoczni mogła ona na nowo podjąć w ograniczonym zakresie swoje obowiązki - w ostatnich miesiącach wojny przeprowadzano już tylko doraźne remonty jednostek. Znacznemu zniszczeniu uległa również infrastruktura kolejowa oraz drogowa w porcie. Pełny obraz zniszczeń prezentuje raport sytuacyjny "Lage Ostsee" z 19 grudnia 1944 roku do Dowodzącego Admirała Wschodniego Bałtyku admirała Theodora Burchardiego: "[...] Basen portowy VI - Dok IV uszkodzony, Dok V zatopiony.
Basen portowy VIII - Leverkusen zatopiony, Dok "Bruno" trafiony.
Uszkodzenia budynków: Port: dworzec na Oksywiu (Oxhöft) bezpośrednio trafiony, magazyn narzędzi w Basenie 4 dwa bezpośrednie trafienia, hala całkowicie zniszczona. Dach rezerwowego magazynu żywności przy Rostockstraβe [obecnie ul. Celna - P.G.] w 1/4 zerwany.
2 Baraki 24 Uflotille zniszczone. Mleczarnia ciężko uszkodzona po dwóch trafieniach. Dwa trafienia w blok mieszkalny nr 3 na Oksywiu.
Uszkodzenia kabli: sieć kablowa na Oksywie zniszczona. Linie wysokiego napięcia na terenie miasta uszkodzone.
[...] Szkody w Deutsche Werke: drogi częściowo nieprzejezdne, brak zaopatrzenia w światło, sprężone powietrze, acetylen, tlen i parę.
Ciężko uszkodzone budynki: trafienia w tokarnię, warsztat silników, polską halę budowy okrętów, kutrów trałowych (R-Boot) i torpedowych (S-Boot).
Doki: Dok Cäsar zatonął po trafieniach, podobnie Dok IV.
[...] Dotychczas odnotowane straty: W lazarecie przebywa 147 rannych, w tym 70 ciężko, 5 zmarło. Na Unitas 20 zmarłych, 35 rannych, na Schleswig-Holstein 11 zmarłych, 46 rannych, 11 zaginionych. W systemie schronów Deutsche Werke przypuszczalnie od 150 do 200 zasypanych. [...]41"

Równie mało szczęścia co sam port miały jednostki w nim stacjonujące. W wyniku celnego bombardowania zaczął się palić a następnie osiadł na dnie portu stary pancernik Schleswig-Holstein (14800 BRT), wykorzystywany jako pływająca bateria przeciwlotnicza oraz okręt szkolny. Zatopiony został okręt-cel (Zielschiff) Zähringen (14000 BRT), baza okrętów podwodnych (U-Boot-Begleitschiff) Waldemar Kophamel (5600 BRT), torpedowiec "T-10" oraz jednostka pomocnicza do stawiania zagród sieciowych (Netzleger) "Gemma". Również jednostki handlowe i transportowce padły ofiarą amerykańskich bomb. Zniszczeniu uległy frachtowce "Trude Schünemann" (1260 BRT), "Theresia L. M. Russ" (1694 BRT), "Leverkusen" (1273 BRT), "Warthe" (4922 BRT), "Heinz Horn" (3994 BRT), zbiornikowiec "Blexen" (759 BRT) oraz  statek wielorybniczy (Walfangmutterschiff) "Unitas" o wyporności 21846 BRT42.

Sprostowaniu należy poddać liczbę samolotów biorących udział w nalocie, którą podaje w swoich pracach Aleksy Kaźmierczak, a która jest niefortunnie powielana przez innych autorów w kolejnych publikacjach. A. Kaźmierczak w artykule pt. "Port gdyński w latach II wojny światowej" stwierdza, iż formacja bombowców liczyła "ponad 600 samolotów"43. Wielkość tę potwierdza w swoim kolejnym artykule pt. "Samoloty nad Gotenhafen", pisząc: "Uczestniczyło w tej operacji wg różnych źródeł od 550 do 650 samolotów. W tej liczbie było też kilka grup samolotów myśliwskich, które osłaniały przelot tej całej armady."44 Prawdopodobnie powołując się na powyższe dwa artykuły identyczną liczbę (około 600 bombowców) podają w swoich pracach A. Komorowski, P. Mickiewicz i A. Szulczewski45. Przytaczane w tych pracach liczby nijak mają się do zestawień RAF, które można uznać za najbardziej wiarygodne źródło, a które podają liczbę 236 maszyn biorących bezpośredni udział w bombardowaniu portu gdyńskiego oraz 14 Liberatorów, które miały za zadanie zaminowanie Zatoki Gdańskiej46. Nawet jeżeli doliczyć do tej liczby dywizjon (od 12 do 24 maszyn) Pathfinderów - o ile nie została ona ujęta w ogólnej liczbie maszyn 5 Grupy - oraz eskortę myśliwców to liczba ta mimo wszystko nie sięgnie 600 jednostek.

Rozwój portu gdyńskiego, jaki nastąpił w latach 1940-1942 miał być odpowiedzią na alianckie naloty portów i zakładów stoczniowych położonych nad Morzem Północnym. Rozbudowa infrastruktury portowej oraz przejęcie przedwojennej Stoczni Gdyńskiej przez Deutsche Werke Kiel miało zapewnić Kriegsmarine odpowiednie warunki do stacjonowania, produkcji oraz remontów nie tylko okrętów podwodnych ale również dużych okrętów nawodnych. Bałtyk zapewniał Niemieckiej Marynarce Wojennej możliwości bezpiecznego szkolenia nowych kadr oraz testowania nowych rodzajów broni i uzbrojenia.

Alianckie naloty na port gdyński, prowadzone zgodnie z dyrektywami gen. D. Eisenhowera dotyczącymi prowadzenia wojny powietrznej, miały wyeliminować zagrożenie, jakie stanowiła niemiecka działalność na tym obszarze dla przebiegu zmagań o Atlantyk, a więc i pośrednio dla operacji "Overlord". Wzrastający potencjał Gdyni był dość dobrze znany wywiadowi brytyjskiemu dzięki informacjom polskiej siatki szpiegowskiej działającej na terenie miasta, które były przekazywane do Londynu. Prawdopodobnie to właśnie te wiadomości przyczyniły się do podjęcia przez siły sprzymierzone działań mających na celu wyeliminowanie zagrożenia, jakim był nowopowstający ośrodek przemysłowo-szkoleniowy.

Nalot, jaki miał miejsce w nocy z 27 na 28 sierpnia 1942 roku, a którego celem było wyeliminowanie lotniskowca Graf Zeppelin, stanowił preludium do wydarzeń, jakie rozegrały się 9 października 1943 i 18 grudnia 1944 roku. Wzrastająca aktywność lotnictwa alianckiego w obszarze Zatoki Gdańskiej, wiązała się z dużą koncentracją na tym terenie przemysłu stoczniowego oraz wzrastającą aktywnością jednostek zarówno Kriegsmarine jak i U-Bootwaffe na Bałtyku. Efekty bombardowania przeprowadzonego przez samoloty VIII Floty Powietrznej USA jednakże były dalekie od zadowalających. Szkody jakich doznała stocznia w Basenie II tylko tymczasowo uniemożliwiły produkcję. Po dokonaniu niezbędnych napraw podjęto w niej ponownie produkcję już w marcu 1944 roku. Również dużą część jednostek, które zostały zatopione w wyniku nalotu, udało się podnieść i wprowadzić ponownie do służby. Dopiero bombardowanie przeprowadzone przez 5 Grupę Dowództwa Bombowego RAF doprowadziły do wyeliminowania Gdyni jako ośrodka remontowo-produkcyjnego z hitlerowskiej machiny gospodarczej. Szkody powstałe w zakładach DWK Werke Gotenhafen w połączeniu ze śmiercią doświadczonej kadry inżynierskiej doprowadziły do zaprzestania produkcji sekcji okrętów podwodnych, co było ostatecznym ciosem  - po wcześniejszym niezrealizowaniu planów budowy nowych pochylni oraz dużych suchych doków przewidzianych do budowy dużych okrętów nawodnych, takich jak okręty liniowe i lotniskowce - dla idei Gdyni jako dużego ośrodka stoczniowego.


1 Ewakuacja Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego z Dunkierki przeprowadzona w dniach 26 V - 4 VI 1940 roku w ramach operacji "Dynamo" jak również ewakuacja jednostek walczących w Grecji w dniach 24 - 29 IV 1941 roku oraz późniejsza ewakuacja Krety, która miała miejsce w dniach 28 V - 1 VI 1941 roku doprowadziły do całkowitego wycofania się Brytyjczyków z Europy kontynentalnej (z wyjątkiem Gibraltaru oraz Malty).

2 E. M. Raeder, Moje życie, Gdańsk 2001, s. 453.

3 Plan Z zakładał wybudowanie 4 lotniskowców (Flugzeugträger); 6 pancerników Klasy "H"; 3 pancerników Klasy "O"; 12 pancerników kieszonkowych (Panzerschiffe); 2 ciężkich krążowników (Schwere Kreuzer), 6 lekkich krążowników (Leichte Kreuzer), w tym 2 ulepszonych; 6 dużych niszczycieli (Spähkreuzer) zdolnych do operowania na Atlantyku.

4 A. Grządziel, Graf Zeppelin, "Nurkowanie" 2006, nr 9 (131), s. 44.

5 P. Fedorowicz, Lotniskowiec Graf Zeppelin cz. II, "Okręty Wojenne" 2002, nr 54 (4/2002), s. 35.

6 Bitwa u ujścia rzeki Rio de La Plata miała miejsce 13 X 1939 roku. Toczyła się pomiędzy pancernikiem Admiral Graf Spee a brytyjskim zespołem złożonym z ciężkiego krążownika Exeter i dwóch lekkich krążowników Ajax i Achilles. W wyniku starcia Exeter został wyłączony z akcji, natomiast Ajax stracił dwie dziobowe wierze głównej artylerii. Graf Spee (uszkodzone urządzenia kierowania ogniem oraz jedna armata głównej artylerii) udał się do neutralnego portu Montevideo, gdzie został zatopiony przez własną załogę.

7 P. Fedorowicz, op.cit., s. 35.

8 Ibidem, s. 36.

9 B. Chrzanowski, A. Gąsiorowski, Port i stocznie Gdyni 1940-1944 (w świetle meldunków wywiadowczych KG AK), "Rocznik Gdyński" 1991, nr 10, s. 115-116.

10 Ibidem, s. 116.

11 AVRO LANCASTER B.I Typ: czterosilnikowy ciężki bombowiec. Załoga: siedem osób. Wymiary: rozpiętość 31,09 m; długość 21,18 m; powierzchnia nośna 120,77 m2. Osiągi: prędkość maksymalna 442.5 km/h na wysokości 4572 m przy pełnym udźwigu, pułap 7467 m. Masa całkowita: 30 804 kg. Napęd: cztery 12-cylindrowe silniki rzędowe Rolls-Royce Merlin 24, chłodzone cieczą, o mocy startowej 1640 KM. Zasięg: 4072 km przy ładunku bomb 3175 kg; 2784 km przy ładunku bomb 5443 kg. Uzbrojenie obronne: osiem karabinów maszynowych Browning 0,303 cala [7,7 mm], po dwa na nosie i w wieżyczce górnej oraz cztery w wieżyczce ogonowej (R.S.G. Mackay, Lancaster in action, Aircraft Number 52, Squadron/Signal Publication 1982).

12  RAF Internet Team. RAF History - Bomber Command 60th Anniversary [online]. Aktualizacja: 2005-04-06 [dostęp: 2006-12-12]. Dostępny w World Wide Web: http://www.raf.mod.uk/bombercommand/aug42.html.

13 A. Kaźmierczak, Samoloty nad Gotenhafen, "Rocznik Gdyński" 1991 nr 10, s. 122.

14 Bismarck został zatopiony przez Royal Navy 27 V 1941 roku podczas swojego dziewiczego rejsu bojowego. Bitwa o konwój JB-51B (operacja Regenbogen) miała miejsce 30 grudnia 1942 roku. W akcji przeciwko konwojowi złożonemu z 14 frachtowców wzięły udział okręty Admiral Hipper i Lützow, wspomagane przez 6 niszczycieli. W efekcie akcji Hipper topi trałowiec Bramble i niszczyciel Achates, sam doznając uszkodzeń maszynowni od ognia artyleryjskiego krążowników Jamaica i Sheffield. Żaden statek handlowy nie został zatopiony.

15 Priorytety zadań dla lotnictwa bombowego: I priorytet (najwyższy): Cel podstawowy: ataki na bazy U-Bootów na zachodnim Wybrzeżu Francji z największym naciskiem na atlantycką flotę U-Bootów operującą z baz Lorient, St. Nazaire, Brest, La Pallice i Bordeaux. Cele zastępcze (dodatkowe/poboczne) okręty i doki Le Havre, Cherbourg, St. Malo. II priorytet: Fabryki samolotów i warsztaty naprawcze Luftwaffe w Meaulte, Gosselies, Antwerp i Courcelles. Lotniska: Courtrai/Wevelghem, Abbeville/Drucat, St. Omer/Fort Rouge, Cherbourg/Maupertuis, Beaumont/Le Roger i St.Omer/Lonquenesse III priorytet: węzły komunikacyjne i sieć kolejowa w państwach okupowanych. (W. F. Craven, The Army Air Forces in World War II  Volume Two  Europe:Torch to Pointblank, August 1942 to December 1944, Waszyngton 1983, s. 237-238).

16 Ibidem, s. 242.

17 Ibidem, s. 313-314 .

18 Pełna nazwa to Deutsche Werke Kiel AG, Werke Gotenhafen.

19 W dotychczasowej literaturze (A. Kaźmierczak Port gdyński w latach II wojny światowej, "Morze" 1978, nr 3/568, s.35; A. Kaźmierczak Samoloty nad Gotenhafen, "Rocznik Gdyński" 1991 nr 10; A. Komorowski Obiekty podwodne i militaria Zatoki Gdańskiej, Gdynia 2001; Chronik des Seekriegs 1939-1945 na http://www.wlb-stuttgart.de/seekrieg/chronik.htm ) błędnie podawane są liczby 300 lub 500 samolotów. Pomyłka bierze się z faktu, iż w misji 113, której częścią był nalot na port gdyński brało udział łącznie 378 maszyn, jednakże w nalocie na Gdynię brały udział  163 samoloty.

20  T. Dorgeist. Chronik Seekrieg 1939-1945 [online]. Aktualizacja: 2006-08-30 [dostęp: 2006-10-25]. Dostępny w World Wide Web: http://www.wlb-stuttgart.de/seekrieg/miszellen/43-10-09.htm.

21 Jednostka została zwodowana w roku 1923, rok później została oficjalnie oddana do służby. W okresie międzywojennym, należący do armatora Norddeutscher Lloyd, pływał na trasach atlantyckich, a następnie dalekowschodnich. W roku 1938 zakupiony przez Deutsche Arbeitsfront rozpoczął służbę dla organizacji Kraft durch Freude jako statek wycieczkowy. 25 lipca 1939 roku przejęty przez Kriegsmarine i po przebudowie przystosowawczej trwającej do 23 sierpnia 1939 roku wcielony do służby jako statek szpitalny (Lazarettschiff) C.

22 A. Kaźmierczak, Samoloty..., s. 125-126.

23 S. Breyer, Die Deutsche Kriegsmarine 1935-1945. Band 2: Zerstorer, Torpedoboote, Kleine Kampfeinheiten, Hilfsschiffe, Kustenartillerie, Friedburg 1986.

24 Liczba ofiar nie została nigdy oszacowana. Statek był przeznaczony dla 485 pacjentów,138 osób stanowiło personel medyczny, natomiast załoga liczyła około 297 ludzi.

25 W charakterze jednostek zaopatrzeniowych okrętów podwodnych U-Bootwaffe wykorzystywała w początkowym okresie wojny statki specjalnie do tego celu zaprojektowane (np. typ Dithmarschen - statkiem tego typu był Altmark) oraz przerobione statki handlowe. Niekorzystny rozwój sytuacji na Atlantyku - wprowadzenie rozpoznania lotniczego, zwiększenie ilości Grup Poszukiwawczych - zmusił Niemców do szukania innych możliwości zaopatrywania U-Bootów w morzu. Odpowiedzią było opracowanie podwodnych zbiornikowców, okrętów podwodnych typ XIV, tzw. "Mlecznych Krów" (Milchkuhe).

26 B. Chrzanowski, A. Gąsiorowski, op.cit., s. 118-119.

27 A. Kaźmierczak, Samoloty..., s. 120-122.

28 RAF Internet Team. RAF History - Bomber Command 60th Anniversary [online]. Aktualizacja: 2005-04-06 [dostęp: 2006-12-12]. Dostępny w World Wide Web: http://www.raf.mod.uk/bombercommand/aug42.html.

29 A. Ropelewski, Z ziemi włoskiej..., "Dziennik Bałtycki" nr 244/90 z dnia 19 X 1990r.

30 A. Kaźmierczak, Samoloty..., s. 122.

31 Nazwa używana przez Niemców na określenie części DWK Werke Gotenhafen, która obejmowała obszar przedwojennej Stoczni Gdyńskiej, tereny stoczni rybackiej i jachtowej oraz część nabrzeża węglowego (B. Chrzanowski, A. Gąsiorowski, Port i stocznie..., s. 118.).

32 B. Chrzanowski, A. Gąsiorowski, Port i stocznie..., s. 119.

33 J. Rohwer http://www.wlb-stuttgart.de/seekrieg/rohwer.htm. Chronik Seekrieg 1939-1945. Seekrieg 1944, Dezember [online]. Aktualizacja: 2006-12-08 [dostęp: 2006-12-14]. Chronology of the War at Sea, 1939-1945: The Naval History of World War Two, Annapolis: Naval Institute Press, 2005. Dostępny w World Wide Web: http://www.wlb-stuttgart.de/seekrieg/44-12.htm .

34 KTB - Kriegstagebücher.

35 W. Schultz, Linienschiff Schleswig-Holstein. Flotten in drei Marinen, Herford 1992, s. 236-237.

36 Najprawdopodobniej były to samoloty typu de Havilland Mosquito PR Mk IX. Typ: dwusilnikowy samolot wielozadaniowy. Załoga: dwie osoby. Wymiary: rozpiętość 16,5 m; długość 12,5 m. Osiągi: prędkość maksymalna 695 km/h, pułap 8200 m. Napęd: dwa silniki Rolls-Royce Merlin 61, chłodzone cieczą, o mocy startowej 1680 KM. Zasięg: 3942 km przy prędkości 400 km/h z doczepionymi dodatkowymi zbiornikami paliwa (Mosquito in action. Part 1, Aircraft Number 127, Squadron/Signal Publication 1992).

37 A. Kaźmierczak, Samoloty ..., s. 127.

38 Zgodnie z "Raportem bojowym z bombardowania Schleswig-Holstein podczas nalotu na zakłady zbrojeniowe w Gdyni dnia 18.12.1944" warunki pogodowe nad miastem były bardzo dobre: wiatr o sile 1-2 wiejący w kierunku południe-południowy wschód, zachmurzenie 2 (W. Schultz, op.cit., s. 242).

39 RAF Internet Team. RAF History - Bomber Command 60th Anniversary [online]. Aktualizacja: 2005-04-06 [dostęp: 2006-12-12]. Dostępny w World Wide Web: http://www.raf.mod.uk/bombercommand/target.html.

40 A. Kaźmierczak, Samoloty..., s. 128.

41 W. Schultz, Linienschiff..., s. 245.

42 J. Rohwer http://www.wlb-stuttgart.de/seekrieg/rohwer.htm. Chronik Seekrieg 1939-1945 [online]. Aktualizacja: 2006-12-08 [dostęp: 2006-12-14]. Chronology of the War at Sea, 1939-1945: The Naval History of World War Two,  Annapolis: Naval Institute Press, 2005. Seekrieg 1944, Dezember. Dostępny w World Wide Web: http://www.wlb-stuttgart.de/seekrieg/44-12.htm .

43 A. Kaźmierczak Port gdyński w latach II wojny światowej, "Morze" 1978, nr 3/568, s. 35.

44 A. Kaźmierczak, Samoloty..., s. 127-128.

45 A. Komorowski, P. Mickiewicz, A. Szulczewski, Polityczne i militarne znaczenie Gdyni  w II wojnie światowej, "Militarne i gospodarcze aspekty polityki morskiej XX wieku", pod red. J. Przybylskiego i B. Zalewskiego, Gdańsk 2001; Obiekty podwodne i militarne Zatoki Gdańskiej, pod red. A. Komorowskiego, Gdynia 2001, s. 65.

46 RAF Internet Team. RAF History - Bomber Command 60th Anniversary [online]. Aktualizacja: 2005-04-06 [dostęp: 2006-12-12]. Dostępny w World Wide Web: http://www.raf.mod.uk/bombercommand/dec44.html.